Zabytkom na odsiecz

Spomiędzy na wpół otwartych skrzydeł wierzei wczesnorenesansowego zamku wychynęła ni to grupa, ni to hałastra igrców i wagabundów, którzy przedzierzgnęli się byli nie do poznania w błędnych rycerzy i nadobne białogłowy. Na czele tego ekstraordynaryjnego pochodu szedł samotrzeć rycerz niezwyciężony, Hieronim herbu Półkozic, z dwoma giermkami. Powłócząc lewą nogą, pół odsłoniętą, pół osłoniętą niby-nagolennikiem, wydawał chrapliwe pomrukiwania, quasi-okrzyki i nie najprzyjemniejsze pohukiwania.

Półtrzecia sążnia za nim stąpała powoli, krok za krokiem, jasnooka, krągłobiodrzasta dama, ani chybi wybranka jego serca. Krocząc, zdawała się półomdlewać, opierając się z lekka na wpółzgiętym przedramieniu służki, hożej dziewoi, która chętnie hasałaby po kniei, zamiast udawać niby-drużkę rozhisteryzowanej damy.

Pośrodku chyżo przemieszczała się grupa chudopachołków, a w zasadzie huncwotów, z lekka podpitych, hałasujących superrytmicznie na bębnach. Wyróżniał się najwyższy spośród nich, długonogi, szybko chodzący powsinoga, poniekąd rzężący, ale niespowalniający przez to ani o ociupinkę tempa nuconych z cicha sprośnych kancon.  Inny, naprawdę wyglądający na obżartusa, pękato-karzełkowaty ludwisarz, wymachiwał nie najmniejszym dzwonkiem, który dzierżył niby oręż w z lekka umorusanych dłoniach. Jak najgorsze wrażenie sprawiał niewątpliwie w tej grupie skośnooki przechera, udający półprzytomnego hreczkosieja, ale spoglądający bystrze spod oka, gdzie by tu uszczknąć co nieco jadła lub co najmniej wychylić kielich trunku.

Pochód zamykał smętny herold, który - zamiast iść z przodu -  kroczył nieco spóźniony w oddali i zachrypniętym głosem wykrzykiwał: „Zabytkom na odsiecz! Zabytkom na odsiecz!”, wskazując przy tym niejednoznacznie, choć wyraziście, na pół swoją, pół nie swoją grupę quasi-rycerskich wesołków.

prof. dr hab. Andrzej Markowski

Wczesnoczerwcowy upał w Skarżysku-Kamiennej

Późnopopołudniowe słońce prażyło niemiłosiernie znad rozżarzonych dachów findesieclowych kamieniczek. Parzące kocie łby, niezmienione od przeszło ćwierć wieku na placu Na Skraju, trzeba by chyba było bez ustanku zraszać wodą, strzykającą z niejednego tu hydrantu, by zniknęło przyprószenie zszarzałym kurzem, z lekka upodabniające spierzchniętą nawierzchnię do quasi-pustyni Kalahari.

Ponadtrzydziestopięciostopniowy upał zwarzył nie tylko bladoróżowy lwipyszczek, gorzko pachnące listki szałwii i lekko fioletowe kwiaty surfinii, gdzieniegdzie zsuwające się bezładnie z wyprażonych balkonów z balustradkami powyginanymi w esy-floresy, lecz także nadwerężył dwa rzędy tui, rozrzuconych w tę i we w tę stronę przy północno-wschodniej pierzei placu.

Półzwinięte markizy minikawiarni o pretensjonalnej nazwie „Dróżka u Strużki" przypominały teraz pół wyżęte, pół mokre płachty luźno zwisającej żorżety, niedającej ani krzty chociażby pseudocienia.

Znienacka, z naprzeciwka, z alei 3 Maja, spoza samotnej robinii, tuż-tuż obok zdezelowanego hydrantu, wychynął spotniały, ale i zsiniały komiwojażer, powłóczący nogami, jakby przygwożdżonymi do podłoża, ciągnący z trudem wózek-sklepik, pełen barachła, ohydztwa i paskudztwa, spod którego z rzadka widać było niespotykanej urody półrzeźby, reliefy i fajansowe cacuszka. Z wolna rozpostarł miniparasol i – dysząc ciężko – przykucnął przy hydrancie. Haustami chłeptał do woli wodę, chłonąc jej rzeźwy chłód, a wkrótce potem, westchnąwszy, zaczął powoli rozścielać swój nie najzasobniejszy kram po prostu na trotuarze.

Szczęść Boże, kramarzu! Oby cię upał nie zmorzył i obyś zarobił co nieco na swoje, nie największe przecież, potrzeby!

prof. dr hab. Andrzej Markowski

Centralny Okręg Przemysłowy

W ponaddwustutysięcznym mieście na pewno można by znaleźć jeszcze radomian, którzy pamiętają nieodległe w skali historii czasy, kiedy o COP-ie mówiło się tu na co dzień. Te naprawdę heroiczne zamierzenia sprzed ponad siedemdziesięciu lat, w pół zrealizowane, w pół przerwane przez II wojnę światową, wciąż niedoceniane w opinii ogółu i na szczęście nie najskuteczniej wymazywane z pamięci zbiorowej w okresie quasi-niepodległości PRL-u, powracają dziś w rozmaitych opowieściach. Nietrudno je odnaleźć w sfabularyzowanych minipamiętnikach z czasu II Rzeczypospolitej, a także - jednakże z rzadka - w niby-historycznych superreportażach o nowo budowanych wtedy fabrykach czy o, natenczas w istocie najnowocześniejszych, osiedlach dla ówczesnych chłoporobotników.

Jeśliby chcieć się pokusić o chociażby jak najbardziej skrótowe przejrzenie dokonań ostatniego przedwojennego trzylecia, to trzeba by bez wątpienia wziąć pod uwagę hipertrudną sytuację okołogospodarczą, a konkretnie uwzględnić narastające z dnia na dzień zagrożenie polityką coraz wyraźniej antypolskiej hitlerowskiej III Rzeszy (Trzeciej Rzeszy) z jednej strony i zrazu maskowane, a później już nieskrywane zakusy stalinowskiego Związku Sowieckiego, czyhającego na obszary na wschodzie, poza hipotetyczną linią Curzona.

Skądinąd wiadomo, że ówczesny plan czteroletni, niechby i zrealizowany tylko na terenach obrzeżnych przedwrześniowej Polski centralnej, przyniósłby znaczny wzrost potencjału gospodarczego i niechybnie spowodowałby spadek bezrobocia, nękającego podówczas, w nie mniejszym niż dziś stopniu, przed wszystkim niewielkie miasteczka, wsie i przysiółki.

Historia, niedająca wyboru, nie tylko zrujnowała te plany, ale kazała też pogrześć na długie lata wszelkie nadzieje. O COP-ie pisano, a i to w sposób nie zawsze obiektywny, w podręcznikach historii. Warto by więc było ożywić pamięć o nim, zhierachizować ówczesne osiągnięcia, a zszarzałe i zżółkłe materiały archiwalne przenieść na supernowoczesne nośniki, by je ocalić dla postsolidarnościowych pokoleń.

prof. dr hab. Andrzej Markowski

Na ziemi radomskiej uroki i czary

Gościu, co wzdłuż i w poprzek tę radomską ziemię

Przeszedłszy, arcymiłe masz jeno wspomnienie,

A po trzyipółdniowym szwendaniu się wszędy,

Miałżebyś już ochotę nie ruszać się z grzędy,

Siądźże wonczas pod lipą z nagła tak zmorzony,

Pół drzemiąc, pół czuwając, wsłuchując się w tony

Ptasząt, jako są trznadle, gżegżółki, jerzyki,

Białorzytki, strzyżyki, zięby, tudzież kszyki.

Rzeźwy wiew rzężąc one bajdurzenia ptasie

Znienacka, półśpiącemu jużci w znaki da się.

Naprzeciw zasię w sadku, skądinąd półdzikim,

Spomiędzy cud-jabłuszek wyjrzy satyr stary,

Co pozawczoraj rzewne ukrócił słowiki

I, dalibóg, miód chłeptał z niejednej już czary.

Tędy owędy przemknie zając szarak kusy,

I chyżo hoże driady z fauny dają susy

Przez strużki i rzeczułki, w mig się obłapiając,

A w szaroburym borze pospołu znikając.

Ty zaś snem odurzony, słyszysz pół ich chichy,

A pół - chorały cudne, jakie pieją mnichy.

Tak z gruntu odpocząwszy, rzekniesz, że niczego

Nie masz ponad tej ziemi uroki lepszego.

prof. dr hab. Andrzej Markowski

8 września o godz. 17.00 zapraszamy na wernisaż wystawy prac grupy Cztery Czwarte - „Wysokorozdzielcze pole widzenia"

Grupa Cztery Czwarte, czyli radomskie artystki: Teresa Bysiec, Anna Ludwicka, Barbara Wziątek i Anna Zimoląg. Każda na swój sposób interpretuje oblicza natury. Inspiracją graficznych prac prezentowanych na wystawie jest fascynujący i nieprzewidywalny świat przyrody.

Kolografia to technika, którą pracuje Teresa Bysiec. Artystkę interesuje aspekt zmienności aury, jaka towarzyszy życiu łąk i traw w różnych porach dnia.  Trzy kolejne artystki tworzą serigrafie, wykorzystując szlachetną odmianę popularnego sitodruku.

Anna Ludwicka poszukuje piękna w przyrodzie, które daje się określić matematycznymi regułami. Rozmaitość może mieć w jej interpretacji nie tylko odniesienia stricte matematyczne ale również botaniczne. Fascynujące struktury grafik Barbary Wziątek wydają się przyciągać nasz wzrok jak światło wabiące małe wzorzyste istoty. Anna Zimoląg zwraca naszą uwagę na niepokojącą możliwość odnalezienia ludzkich emocji i nastrojów w roślinnych kompozycjach.

Biblioteka Główna, ul. Piłsudskiego 12, sala 36

8 września o godz. 11 zapraszamy na otwarcie wystawy jubileuszowej prac plastycznych uczniów z SOSW Wyszyński w Radomiu. SOSW Wyszyński obchodzi w tym roku 25-lecie istnienia. Ośrodek kształci dzieci i młodzież ze sprzężonymi niepełnosprawnościami. Zebrane na wystawie prace prezentują efekty współpracy rewalidacyjnej nauczyciela i ucznia niepełnosprawnego, wykonane za pomocą metody F. Affolter, która polega na kładzeniu rąk terapeuty dłoni podopiecznego i lekkie ukierunkowanie ich na wykonanie czynności, dzięki czemu dziecko czuje się sprawcą. Taka forma artystycznej zabawy w życiu dzieci niepełnosprawnych z dodatkowymi ograniczeniami sprzyja redukowaniu napięć emocjonalnych, daje radość i satysfakcję oraz pozytywnie wpływa na ich dalszy rozwój i funkcjonowanie społeczne.

Biblioteka Główna, ul. Piłsudskiego 12, Galeria M10

 

6 września o godz. 18.00 zapraszamy na otwarcie wystawy fotografii Leszka Sikory zatytułowanąKalejdoskop". 

Autor jest miłośnikiem ruchomych obrazów, podróży rowerowych oraz animatorem kultury filmowej.

Biblioteka Główna, ul. Piłsudskiego 12, Mała Galeria RTF

 

   
   

    

 

    

 

Zapraszamy na wystawę fotografii Magdaleny Błażewicz zatytułowaną „Zasłużeni dla ojczyzny w naszej pamięci". Wystawa nie będzie miała swojego otwarcia, można oglądać ją w godz. otwarcia biblioteki. Autorka pochodzi z Radomia. Jest studentką Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. Fotografowanie to jedna z jej pasji. Łączy ją z zamiłowaniem do podróży. Jest laureatką wielu konkursów fotograficznych. Fotografie prezentowane na wystawie to cykl zdjęć pomników upamiętniających osoby zasłużone w dziejach naszej Ojczyzny.

Wystawa czynna do 31.10.2016 r. 

Filia nr 16, ul. Barycka 2, Galeria F-16

 

 

Spis treści numeru 1/2015:

 

OD REDAKTORA

Anna Skubisz-Szymanowska

WYWIAD

Muzyczne arboretum - Krzysztof Majerczyk

FESTIWAL

Gombrowicz z przodu i z tyłu - Tomasz Tyczyński
I Czas mija, trwają wspomnienia... - Krystyna Kasińska

SZKIC

Głazy i Tadeusz Kościuszko - Stanisław Zbigniew Kamieński

REPORTAŻ

Miłoserdja w ikoni - Michał Płoski

PROZA

Cukiereczek - Grzegorz Bartos

RECENZJA

Krzyżując szyki mieszając języki... - Anna Spólna

PLASTYKA

Jeszcze o sztuce kobiet i kobietach w sztuce - Mieczysław Szewczuk

Fotografie „Pewnego ranka..." - Lidia Ziemińska

GALERIA PROWINCJONALNA

Anna Szostek

FELIETON

Odnowa. Stale odnowa - Robert Utkowski

FOTOREPORTAŻ

Ponownie w styczniu - Jerzy Kutkowski

TEATR

Głupiego robota... - Krystyna Kasińska

PROZA

Ćwiczenia z wyobraźni... - Martyna Bielińska

Z KART HISTORII

Takie tam bobonienie... - Ilona Michalska-Masiarz

KINO

Ponad czasem - Grzegorz Sasin

PRO MEMORIA

Helena Kisiel (1925-2015)
Pani Helena. Wspomnienie - Sebastian Piątkowski
Jej ślady - Agata Morgan

KRONIKA

grudzień 2014- styczeń 2015

Zapraszamy do obejrzenia galerii

 

Spis treści numeru 2/2015:

 

OD REDAKTORA

Anna Skubisz-Szymanowska

SZKIC

Przestrzeń, krzyże i gwiazda Dawida - Stanisław Zbigniew Kamieński

ESEJ

Drabina (część XiV) - Michał Płoski

RECENZJA

Myślenie z wnętrza horroru - Łukasz Prus

Płaczące geny - Anna Spólna

PROZA

Niedojrzale jabłka - Andrzej Brzegowy

WYWIAD

Pisanie jest niesłychanie zachłanne - Ilona Michalska-Masiarz

PLASTYKA

O wystawie Michała Kurkowskiego i radomskich grafikach - Mieczysław Szewczuk

GALERIA PROWINCJONALNA

Michał Wójcicki

FOTOREPORTAŻ

Wielki Wybuch Sztuki - Mariusz Dański

KONENTARZ

Utwórzmy fundusz dla młodych artystów - Ireneusz Domański

FELIETON

Powrót (Persefony?)- Robert Utkowski

KINO

Persefona - Grzegorz Sasin

TEATR

Miłość krucha ja k szkło... - Krystyna Kasińska

Namiętność myślenia w teatrze... - Martyna Bielińska

MUZYKA

Przegląd muzyki austriackiej w ramach Festiwalu Kontrolowanego - Krzysztof Majerczyk

Z KART HISTORII

Sto lat młodej parze... - Marta Wiktoria Trojanowska

Maria Kelles-Krauze na kartce z Radomia, czyli wartość dodana - Wojciech Szafrański

KRONIKA

luty-marzec 2015

Zapraszamy do obejrzenia galerii

 

Spis treści numeru 3/2015:

 

OD REDAKTORA

Anna Skubisz-Szymanowska

GRANDFRONT

Wyróżnienie dla „MP"

SZKIC

O radomskiej rzeźbie pomnikowej (część trzydziesta siódma) - Stanisław Zbigniew Kamieński

ESEJ

Drabina (część XV) - Michał Płoski

RECENZJA

Młodego Józefa Tischnera „niewielkie pomieszanie klepek" - Łukasz Prus

PLASTYKA

O albumie Jacek i Rafał Malczewscy - Mieczysław Szewczuk

Dialog warsztatu z cyfrą po raz drugi w Radomiu - Lidia Ziemińska

Wykorzystajmy-To-Co-Już-Mamy... - Anna Kacprzak

GALERIA PROWINCJONALNA

Adam Nowaczyk

WYWIAD

Jestem przede wszystkim czytelnikiem... - Ilona Michalska-Masiarz

WYDARZENIA

Rozmowy z kobietami. 38. Radomska Wiosna Literacka - Martyna Bielińska

FELIETON

Lato. Bo będzie za późno - Robert Utkowski

POEZJA

Robert Utkowski

TEATR

Ciesz się tym, co masz... - Krystyna Kasińska

KINO

Widziadła i maski - Grzegorz Sasin

Z KART HISTORII

Idzie... - Marta Wiktoria Trojanowska

W walce z Moskalami i... cholerą - Janusz Wieczorek

PRO MEMORIA

Tadeusz Wydra

KRONIKA

kwiecień-maj 2015

Zapraszamy do obejrzenia galerii

 

Spis treści numeru 4/2015:

 

OD REDAKTORA

Anna Skubisz-Szymanowska

SZKIC

O radomskiej rzeźbie pomnikowej (część trzydziesta ósma) - Stanisław Zbigniew Kamieński

ESEJ

Drabina (część XVI) - Michał Płoski

Kino i nie-miejsca - Jerzy Stachowicz

Myśleć życie w czasie marnym - Łukasz Prus

RECENZJA

Kropka, czas przeszły i coś pomiędzy - Anna Spólna

FELIETON

Inne przestrzenie - Robert Utkowski

PLASTYKA

Senne stacyjki i miasteczka... - Lidia Ziemińska

O sztuce wizji „innych przestrzeni" - Mieczysław Szewczuk

GALERIA PROWINCJONALNA

Artur Wąsowicz

WYWIAD

Z Andrzejem Wajdą rozmawiają - Stanisław Zbigniew Kamieński, Agata Morgan, Mieczysław Szewczuk

TEATR

Jan Kochanowski? A kto to taki? - Krystyna Kasińska

KINO

Nigdzie i wszędzie - Grzegorz Sasin

MUZYKA

Mijagi - brzmienie niezależności - Krzysztof Majerczyk

WYDARZENIA

Muzeum Katedralne w Radomiu - Jerzy Kutkowski

Z KART HISTORII

Kłamstwo! - Marta Wiktoria Trojanowska

PRO MEMORIA

Klony Kuderowicza... - Wiesław Chudoba

KRONIKA

czerwiec 2015

Zapraszamy do obejrzenia galerii