Drukuj

W kolejnym spotkaniu z radomskimi pisarzami w czasie kwarantanny gościmy Grażynę Jeromin-Gałuszkę. We wtorek miała miejsce premiera czwartego tomu jej sagi "Dwieście wiosen". Gratulujemy i zapraszamy do przeczytania kilku zdań, które skierowała do nas autorka.

***

Może niektórzy się zdziwią, lecz od połowy marca, kiedy okazało się, że po świecie rozłazi się zaraza, wobec której człowiek (nie pierwszy zresztą raz) pozostaje bezsilny, moje życie niewiele się zmieniło. Nawet podczas ścisłej kwarantanny, kiedy to można było wychodzić z domu tylko w uzasadnionych przypadkach. Mam to szczęście, że mieszkam na wsi, a wokół domu tyle prywatnej przestrzeni, że żadna kwarantanna mi nie straszna. Nie wyobrażam sobie jednak, że miałabym spędzić czas takiej izolacji w mieście, w bloku i ta myśl ciągle mi na początku towarzyszyła, wciąż zadawałam sobie pytanie: Jak żyją ludzie w czterech ścianach, pozbawieni dotychczasowej codzienności, a często i pracy?

Pracuję w domu, więc mam dodatkowy komfort. Komfort, lecz nie beztroskę. Dla większości ludzi książki nie są artykułem pierwszej potrzeby, więc efekty mojej pracy z pewnością nie będą tak zadawalające, jakbym tego chciała. Piszę, bo to moje życie, zadowolona z danej mi przestrzeni.

Oczywiście coś mi, jak większości ludzi, uleciało. Odwołany lot na Korfu, gdzie zamierzałam przewietrzyć umysł między jedną a drugą książką, odwołane Targi Książki... Niektórzy stracili źródła utrzymania, innym legły w gruzach życiowe plany, więc moje straty mogą wydawać się śmieszne. Każda taka sytuacja, podobna do tej, z jaką od miesięcy mamy do czynienia, uczy (a przynajmniej powinna uczyć) ludzi pokory. Może z czasem wszystko wróci do jakiejś ogólnie przyjętej normy, może nie. Świat na pewno w jakimś stopniu się zmieni. Lecz czy zmienią się ludzie?
Grażyna Jeromin-Gałuszka